› Aktualności
18:30 / 28.07.2020

Zegar w Jutrosinie ma ponad 100 lat. Byliśmy w jego wnętrzu

Zegar w Jutrosinie ma ponad 100 lat. Byliśmy w jego wnętrzu

Czujniki, styczniki, kotwica, koło wychwytowe, wahadło tarcze, tuleje, łożyska, łańcuchy, korba… Trudno zliczyć części mechanizmu zegara na ratuszu. Jak „chodzi” - przyjrzeliśmy się z bliska.

Mechanizm ponad 100-letniego zegara odmierzającego czas na jutrosińskim rynku znajduje się na ratuszu. W „wycieczce” na wieżę towarzyszyli nam burmistrz Romuald Krzyżosiak oraz zegarmistrz Krzysztof Konieczny, który od kilku lat zajmuje się utrzymaniem zegarów nie tylko tamtejszego ratusza. „Opiekuje się” również zegarami na ratuszach w Rawiczu i w Sarnowie.

By dojść do „wnętrza” mechanizmu, trzeba dostać się do maleńkiego pomieszczenia w ratuszowej wieży, skąd wąski otwór prowadzi na tzw. galeryjkę nad tarczami zegarowymi, z której roztacza się ładny widok na okolicę.

- Cały zegar jest konstrukcji niemieckiej z 1882 roku, ale system naciągu elektrycznego został najprawdopodobniej przerobiony około 1995 roku. Wtedy rawickimi zegarami zajmował się Mieczysław Mencel - opowiada Krzysztof Konieczny.

Zegarmistrz na co dzień zajmuje się pracą w dużym serwisie, a konserwacja zegarów zabytkowych to jego dodatkowe zajęcie, a przy tym również hobby.

- Staram się konserwować je, aby jak najdokładniej chodziły - zaznacza i dodaje ze śmiechem, że
kiedyś w Rawiczu musiał interweniować, bo zegar ratuszowy spieszył się o 2 minuty i w efekcie panie z jednej z instytucji za wcześnie... wychodziły z pracy.

Przy okazji przypomina też, że pierwsze zegary budowane najczęściej na kościołach, miały tylko wskazówkę godzinową, minuty wtedy nie były tak ważne.


ZOBACZ FILM I FOTOGALERIĘ

ss
5
0
oceń tekst 5 głosów 100%
R E K L A M AZAMÓW DROBNE MOBI ART

Zdjęcia ilość zdjęć 25